sfera dialogu

Ciało w centrum. Jak zrozumieć zaburzenia odżywiania?

Rozmowa z psycholożką, Barbarą Józefik.

12 stycznia 2021 • 1 minut czytania

Dążenie do ideału i radzenie sobie ze stresem to często powierzchowne wytłumaczenie przyczyn, które wywołują zaburzenia odżywiania. Od czynników kulturowych przez rodzinne po genetyczne, choroba zawsze ma swoje źródło, do którego można dotrzeć z pomocą terapii. Tylko w taki sposób można odzyskać kontrolę nie tylko nad jedną sferą swojego działania, ale nad swoim życiem. „Ciało jest w naszej kulturze w centrum” – mówi psycholożka Barbara Józefik, z którą rozmawiamy na temat emocji związanych z ciałem i jedzeniem.

Skąd bierze się lęk przed jedzeniem?

Barbara Józefik: W biologii jedzenie jest regulowane popędowo i w wyniku tego odczuwamy lęk, kiedy jedzenia brakuje. Sytuacja, w której jedzenie budzi niepokój, jest niezrozumiała – dla rodziców czy bliskiego otoczenia. Lęk przed jedzeniem stanowi zarazem przyczynę tego, że trudno jest zmotywować do leczenia osoby z zaburzeniami odżywiania. Objawia się on w różnych formach, które całkowicie rozregulowują normalne relacje z jedzeniem. Szukając szczegółowej odpowiedzi na to pytanie, warto zacząć od tego, co w danym przypadku jest zaczynem procesu chorobowego. Często zaczyna się on od poczucia dyskomfortu we własnym ciele i w związku z zachodzącymi w nim zmianami. Może to wynikać z wielu sytuacji – nałogów, doświadczeń molestowania, przekraczania granic. Bardzo wiele czynników może wywoływać poczucie niezadowolenia z siebie i braku wpływu na własne życie.

Wówczas potrzeba zmiany może przerodzić się w zaburzenia.

B.J: Często ich źródło bierze się z myśli, że chcąc zmienić swoje życie, musimy zmienić siebie. Kiedy proces ten zaczyna się dokonywać, toczy się co najmniej trzytorowo. Po pierwsze, dana osoba zaczyna mieć poczucie wpływu i kontroli, satysfakcji, że coś zależy od niej. Z drugiej strony, osoba ta spotyka się z reakcjami środowiska rówieśniczego, które może wzmocnić ten proces poprzez pochwałę zmiany, nowej sylwetki. Trzeci tor to ten biologiczny – w organizmie zmienia się metabolizm, rozregulowują się podkorowe struktury mózgu odpowiadające za uczucie głodu i sytości. Stopniowo narasta lęk, że w przypadku powrotu do normalnego jedzenia ten proces może ulec zatrzymaniu. Towarzyszy temu często wycofanie się z relacji, usztywnienie w pewnych rytuałach, narastają myśli obsesyjne.

W słynnych amerykańskich badaniach kontrolowano zdrowych, niezaburzonych osobowościowo mężczyzn, którym przez kilka tygodni ograniczono do połowy porcję każdego posiłku. Zaobserwowano u nich narastanie obsesyjnych myśli oraz lęku. Części z nich nawet po zakończeniu eksperymentu zaburzenia utrzymywały się i wymagały leczenia. Pokazuje to, że proces zmniejszenia pokarmu zaburza nasze myślenie. To prawdopodobnie sposób stymulacji ciała do poszukiwania jedzenia.

Według literatury na zaburzenia odżywiania składa się wiele czynników – genetyczne, rodzinne, model kulturowy1. Czy któreś z nich są bardziej kluczowe niż inne?

B.J: Ich znaczenie jest inne u różnych pacjentów. Istnieją osoby, u których kluczowe będą czynniki psychospołeczne, np. zmiana szkoły i problem adaptacji. Ale są też pacjenci, u których najważniejsze są czynniki rodzinne, np. choroba bliskich, problemy w komunikacji. Mamy też osoby szczególnie wrażliwe na przekaz kulturowy, czyli to, co pokazują media. Jednak bardzo rzadko jest to jednowymiarowy problem. Niezależnie od przewodniego czynnika inne także będą obecne. Należy jednak pamiętać, że pracując z konkretnym pacjentem, należy przyjrzeć się jego doświadczeniom. Choć o zaburzeniach odżywiania mówi się ogólnie, przykładanie powszechnej miary do indywidualnych przypadków po prostu się nie sprawdza.

Czy istnieje zatem związek między indywidualnym systemem wartości i zaburzeniami odżywiania?

B.J: Związek ten istnieje z pewnością na poziomie kulturowym – wiele badań pokazuje, że zaburzenia odżywiania rozwijają się w tych kulturach, w których dużą wartością jest odniesienie sukcesu, piękno, nastawienie na rywalizację oraz model konsumpcyjny. Tam, gdzie ciało jest elementem gry społecznej, utożsamianym z ludzką wartością, a wizerunek zastępuje naszą tożsamość

Obserwacja ta pokrywa się z obecnym trendem „body positive”, który choć promuje większą różnorodność, znowu stawia ciało w centrum uwagi.

B.J: To wahadło, które wybiło się radykalnie w drugą stronę. Jest to nieodłącznie związane z wysuwaniem na pierwszy plan ciała i wyglądu. Pracuje na to wiele branż: kosmetologia, chirurgia kosmetyczna, medycyna, moda. Naturalność także stała się opakowaniem. Aby być dziś naturalnym, trzeba wykonać bardzo wiele zabiegów. Generalnie dużo obecnych trendów kulturowych wzmacnia pozycję ciała w centrum. Sprawia to, że nie możemy sami stworzyć z nim relacji – z każdej strony słyszymy bowiem, jakie powinno być i co musimy z nim zrobić. Czy jemy wystarczająco dobrze? Czy ćwiczymy wystarczająco dużo? Czy spożywamy odpowiednie suplementy? Nasze ciała zostały zawłaszczone przez dyskursy kulturowe.

Do tego dochodzi silna potrzeba porównań społecznych.

B.J: Na leczenie zgłasza się coraz więcej młodszych dziewczyn w wieku 11, 12, 13 lat. Prawdopodobnie wynika to z obniżenia wieku, w którym młode osoby zanurzają się w tę kulturę. Porównywanie zawsze było bardzo niekorzystnym czynnikiem. Kiedyś odbywało się w grupach rówieśniczych, teraz doszły do tego media społecznościowe.

Stabilna samoocena opisywana jest jako jasno określony ideał własnej osoby, który nie różni się zbyt mocno od ja realnego2. Na czym polega dysonans między ja powinnościowym a ja realnym w oczach osoby z zaburzeniami?

B.J: Kluczowe są tutaj indywidualne rysy osobowościowe. Bardzo dużo pacjentek ma wobec siebie wysokie oczekiwania, ale oczekiwaniom towarzyszy brak wiary w swoje umiejętności. Mimo osiągnięcia sukcesu nie buduje on poczucia własnej wartości. To jeden z tych mechanizmów, który wpływa na to, że pacjent nie może zatrzymać się w procesie ograniczania jedzenia. To perfekcjonistyczne nastawienie wyznacza drogę dążenia do ideału przy nieumiejętności dostrzeżenia swoich realnych atutów.

Zaburzenia odżywiania uznawane są jednocześnie za formę odzyskania własnej autonomii, ale i zwrócenia uwagi rodziny, poszukiwania opieki3. Posłuszeństwo versus potrzeba indywidualności. Na czym polega konflikt wewnętrzny osoby z zaburzeniami odżywiania?

B.J: W pewnych przypadkach młody człowiek znajduje się pod dużą kontrolą i autorytetem rodziców, którzy ograniczają podejmowanie przez niego decyzji, uzyskanie autonomii. Wówczas decydowanie o ograniczaniu posiłków staje się jedynym obszarem, w którym osoba ta może działać samodzielnie. Jednocześnie zaburzenia odżywiania to sygnał, domaganie się opieki, ale takiej, której formę określi osoba chorująca. To nie do końca paradoks. To naturalne, że chcemy o sobie decydować, ale w pewnych sytuacjach wymagamy wsparcia – chcemy być niezależni, ale potrzebujemy też więzi.

Zapytałyśmy osoby z zaburzeniami odżywiania o obsesyjne myśli, które pojawiają lub pojawiały się w ich głowie w wyniku choroby. To, co występowało najczęściej, to poczucie wstydu, odrazy do samego siebie.

B.J: Negatywna relacja z własnym ciałem wymaga przyjrzenia się więziom osoby chorującej z jej bliskimi już na wczesnych etapach rozwoju. Jak mówią teorie, od samego początku bardzo ważna jest więź z opiekunem – dotyk, przytulanie, kontakt fizyczny. To istotny element związany z rozwojem „ja cielesnego”. Jeżeli ktoś czuje odrazę do własnego ciała, nie troszczy się i nie dba o nie, mógł doznać w przeszłości traumy lub walczyć z otyłością. To bardzo indywidualne, ale prawda jest taka, że trudno jest być ze sobą, nie lubiąc siebie. Temat ten wymaga przepracowania na terapii.

W jaki sposób zaburzenia odżywiania tworzą iluzję sukcesu i szczęścia?

B.J: Wyobrażenie, że będzie się szczęśliwym, jeśli osiągnie się wskazaną wagę, nie jest racjonalne. W myśleniu „jeszcze trochę i będę szczęśliwy” istotny jest element poczucia braku. Osadzone jest ono w doświadczeniach. Nie oznacza to, że wszyscy rodzice dzieci z zaburzeniami odżywiania musieli je skrzywdzić. Wszystko zależy od wzajemnej komunikacji, wrażliwości dziecka, jego rezyliencji. Jedno dziecko lepiej poradzi sobie z tym, że urodziło mu się rodzeństwo, a inne gorzej.

Co zrobić w sytuacji, kiedy bliskie otoczenie banalizuje lub ignoruje ten problem?

B.J: Warto wracać do rozmów z bliskimi, nawet jeśli na początku nie spotkaliśmy się z ich zrozumieniem. O wsparcie można też poprosić szkolnego psychologa. Obwinianie rodziny czy bliskich nie jest przydatne, ponieważ działania wielu rodziców nie mają na celu skrzywdzenia dziecka. Im młodszy pacjent, tym większa potrzeba wsparcia rodziny w leczeniu. Nie można też zapomnieć, że bliscy także potrzebują pomocy, ponieważ problem ten jest dla nich często niezrozumiały i stresujący.

Na czym skupia się terapia w zaburzeniach odżywiania?

B.J: Terapie różnią się w zależności od typu zaburzeń i nasilenia obrazu klinicznego. Ktoś może chorować na anoreksję kilka miesięcy, ktoś inny wiele lat. U osób, które głodziły się latami, zachodzą organiczne zmiany w mózgu, które także wpływają na proces leczenia. Generalnie terapia skupia się na zrozumieniu siebie i swoich uczuć, czasami traum, budowaniu poczucia własnej wartości, relacjach z bliskimi i rówieśnikami. Jestem sceptyczna co do terapii, które przebiegają podręcznikowo. Terapeuci powinni brać pod uwagę indywidualne historie oraz motywację pacjenta do współpracy – niektórzy są gotowi na zmianę, inni są blisko związani ze swoją chorobą i nie chcą jej porzucić.

W zaburzeniach odżywiania osoby chorujące często trywializują swoje problemy, nie chcą się do nich przyznać lub są przekonane, że skoro nie wpasowują się w kryteria diagnostyczne, problem ich nie dotyka. Jak dać sobie przyzwolenie na słabość?

B.J: Warto pamiętać, że jeśli ktoś nie dostrzega lub nie chce dostrzec swojego problemu, funkcjonuje w fałszywym świecie, ulega mechanizmowi zaprzeczenia. Taka osoba może obawiać się przerwania swojej diety z myślą, że cały jej wysiłek pójdzie na marne i straci jedyne źródło satysfakcji. Jednak jak wskazują wspomniane przeze mnie badania, zaburzenia zawężają naszą świadomość. Dlatego dobrze jest rozmawiać i szukać osób, którym możemy się zwierzyć.

1. A. Wiatrowska, „Podmiotowe korelaty samooceny kobiet z zaburzeniami odżywiania”, wyd. UMCS, 2019 Tamże. 3. B. Józefik, „Anoreksja i bulimia psychiczna: rozumienie i leczenie zaburzeń odżywiania się”, wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1999
Barbara Józefik

Psycholożka, psychoterapeutka i profesorka nauk społecznych. Profesorka nadzwyczajna Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Superwizorka psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Specjalizuje się w systemowej psychoterapii rodzin oraz zaburzeniach odżywiania. Autorka wielu publikacji, w tym „Anoreksja i bulimia psychiczna: rozumienie i leczenie zaburzeń odżywiania się” oraz „Koncepcja przywiązania”.