sfera dialogu

Farmakoterapia w zaburzeniach odżywiania. Rozmowa z psychiatrą

O tym, jak farmakoterapia pomaga w leczeniu zaburzeń jedzenia.

20 października 2021 • 1 minut czytania

Wizyta u psychiatry nie jest już tematem tabu. Coraz więcej osób korzysta z farmakoterapii w procesie leczenia. Wciąż jednak brakuje ogólnodostępnych informacji z pierwszej ręki dla pacjentów z zaburzeniami odżywiania, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat współpracy z psychiatrą. Dlatego o radę zapytaliśmy Dr. Kalinę Chodzicką, która rozwiewa wszystkie wątpliwości, dotyczące farmakoterapii.

Dostajemy wiele zapytań o to, czy leki rzeczywiście wspierają wychodzenie z zaburzeń jedzenia, dlatego chciałabym zacząć od podstaw – jaka jest rola farmakoterapii w zaburzeniach odżywiania?

Rodzaj leczenia zawsze zależy od konkretnego przypadku. Na początku warto wyjaśnić, że najczęściej farmakoterapią nie leczymy bezpośrednio zaburzeń odżywiania, tylko to, czego są one objawem. W anoreksji czy bulimii „współchorobowość” na zaburzenia depresyjne i lękowe jest znacząca, dlatego leki, które obecnie stosujemy to często środki przeciwdepresyjne, przeciwlękowe.

W jakich przypadkach warto więc stosować farmakoterapię?

W opracowaniach medycznych istnieje konkretny podział na jednostki chorobowe, jednak w rzeczywistości diagnoza nie jest taka prosta. U większości osób, które spotykam w gabinecie, można mówić o mieszanej postaci zaburzeń odżywiania, jak anoreksja atypowa, bulimia atypowa czy zaburzenia odżywiania nieokreślone. Dlatego, jeśli stosujemy leki, dobieramy je indywidualnie do objawów pacjenta.

Dla przykładu, przy objawach bulimii możemy zastosować fluoksetynę, która za zadanie ma zmniejszyć
chęć prowokowania wymiotów. W innych przypadkach zdarza się przepisywać tabletki, które zwiększają apetyt. Lekarz musi jednak uważnie i roztropnie dobierać leczenie, gdyż możemy sobie wyobrazić, co poczuje pacjent, który obsesyjnie kontroluje ilość spożywanego jedzenia, a nagle sztucznie zwiększy się jego apetyt. Zdarza się, że takie metody mogą paradoksalnie pogorszyć sytuację, bo wywołują lęk i wewnętrzny sprzeciw.

A czy są takie przypadki, w których zdecydowanie nie można stosować leków?

Dla mnie przeciwskazaniem do farmakoterapii jest sytuacja, w której pacjent nie chce zażywać leków. Oczywiście nie rezygnuję tak łatwo – wyjaśniam, rozwiewam wątpliwości, odpowiadam na pytania. Niechęć do leków często bierze się z błędnych przekonań, niewiedzy. Natomiast są osoby, które naprawdę nie chcą przyjmować tabletek i nawet po rozmowie ze specjalistą wiedzą, że nie będą ich brać. Nikogo nie leczymy wbrew woli. Wówczas zadaniem lekarza jest wzmocnić chęć pacjenta do zastosowania innych metod leczenia.

Przed wizytą u lekarza psychiatry często pojawiają się różnego rodzaju obawy, na przykład strach przed uzależnieniem się od leków. Czy są to uzasadnione lęki?

Czasami słyszę takie argumenty, że jak raz zacznie się przyjmować tabletki, to będzie trzeba brać je do końca życia. To nie jest prawda. Zawsze podkreślam, że środki, które stosujemy obecnie w leczeniu przeciwdepresyjnym i przeciwlękowym, nie uzależniają. Nie są przepisywane na całe życie, lecz na konkretny okres. Po nim następuje odstawienie, proces ten odbywa się pod kontrolą lekarza.

Kiedy pacjent obawia się, że farmakoterapia zmieni jego osobowość, tłumaczę, iż to właśnie choroba czyni z nas kogoś, kim nie jesteśmy. Zaburzenia odżywiania zmieniają postrzeganie siebie, ale również spojrzenie na świat wokół nas. Leki mają za zadanie przywrócić stan sprzed choroby. Każde zaburzenie psychiczne ma toksyczny wpływ na mózg i może prowadzić do niszczenia szlaków neuronalnych, więc w tym sensie można powiedzieć, że leki pełnią funkcję ochronną.

Jak długo może trwać farmakoterapia?

To zależy, w jakim celu włączamy leki. Jeśli próbujemy podleczyć epizod depresyjny czy nasilenie zaburzeń lękowych to minimum pół roku. Tyle potrzeba, by osiągnąć poprawę. Jeśli zbyt wcześnie odstawimy leczenie, wzrasta ryzyko nawrotów objawów. Często porównuję to do antybiotykoterapii. Jeśli decydujemy się na terapię, to co by się nie działo, doprowadzamy ją do końca. Ten koniec to jest oczywiście jakaś umowa pomiędzy lekarzem a pacjentem.

Jeżeli pacjent jednak nie czuje się gotowy na odstawienie leków, to wspólnie staramy się wybrać odpowiedni dla niego moment. Robimy próby, a jeżeli widzimy, że pacjent nie jest w stanie, do którego dążymy, wracamy do farmakoterapii. Sporo osób przechodzi przez tzw. „kryzys trzeciego miesiąca”, kiedy w trakcie leczenia zaczynają czuć się dużo lepiej i bez porozumienia z lekarzem odstawiają tabletki. Wówczas doświadczają nagłego i gwałtownego spadku nastroju.

Pojawia się też pytanie, na ile farmakoterapii powinna towarzyszyć psychoterapia. Czy można traktować ją jako samodzielną metodę leczenia?

Zaleca się, by farmakoterapię łączyć z psychoterapią, a nawet z psychodietetykiem. To jest taki „dream team”. Psychiatra pełni właściwie rolę uzupełniającą w leczeniu zaburzeń odżywiania. Dużo większa praca spada na psychoterapeutę, a przede wszystkim na pacjenta.

Leki pomagają w załagodzeniu objawów depresyjnych, lękowych, kontrolowaniu impulsów, natomiast dużo więcej pozytywnych zmian dzieje się podczas psychoterapii. W zaburzenia odżywiania bardzo rzadko chodzi o jedzenie. U podłoża tych chorób leżą dużo głębsze problemy związane z relacjami, poczuciem własnej wartości, tożsamości, brakiem akceptacji, zagubieniem w społeczeństwie. Leki tego nie naprawią. Mogą pomóc się wyciszyć, ustabilizować, stanąć na nogi, poczuć, że ma się energię, by o siebie zawalczyć. Natomiast największą pracę wykonuje się podczas terapii.

Czyli podsumowując: warto skorzystać z pomocy psychiatry i swój przypadek przepracować indywidualnie z lekarzem.

Oczywiście, nawet jeśli miałoby skończyć się na jednorazowej konsultacji. Czasami wspólnie z pacjentem stwierdzamy, że na tym etapie leki nie są potrzebne, wystarczy praca terapeutyczna i umawiamy się na kontrolną wizytę w przyszłości.

Natomiast jeśli usłyszymy od lekarza, że leki będą przydatne, to z pewnością nie traktowałabym tego, jako czegoś niepokojącego. Traktuję to jako dobry znak, iż pacjent znalazł w sobie na tyle siły, aby poprosić o pomoc i ją przyjąć.

Kalina Chodzicka

Absolwentka Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Rezydenturę z psychiatrii odbywała w Klinice Psychiatrii w Szczecinie oraz Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie. Tytuł lekarza specjalisty psychiatry zdobyła wiosną 2021. Od trzech lat pracuje z pacjentami w poradni psychiatrycznej Psychomedic.

Paulina Filipowicz

Absolwentka psychologii biznesu, obecnie studentka piątego roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Praktyczną wiedzę poszerza na stażu w Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania. Wcześniej dziennikarka zawodowo związana z serwisem VIVA.pl i Fashion Biznes. Pasjonatka jogi i mindfulness.